Oglądacie stare filmy? Jeżeli tak, z pewnością rzuciła wam się w oczy jedna rzecz: otóż, w starych filmach wszyscy bohaterowie palą.
Palą wszyscy i wszędzie – w samochodzie, na ulicy, w łóżku i na budowie. W restauracji i na cmentarzu, nawet – w szpitalu.
Tymczasem, w świeżych wytworach kinematografii nie pali nikt. Nawet prosty żulik z nowego filmu: raz, że jest przypudrowany niczym leciwa prostytutka i w ogóle nieskazitelnie śliczny, dwa, że nie pali i pije tylko ekologiczne piwo wyprodukowane w ekologicznym browarze zasilanym energią słoneczną i ciepłem z wnętrza zdechłego kraba.
Mało tego: w starych filmach/teledyskach, o których niedawno sobie ktoś przypomniał, też się już nie pali! Ja na przykład niedawno oglądałem na YouTube wzięty ze stacji VH1 teledysk do pewnego, świetnego skądinąd utworu zespołu Rezerwat, w którym bohater jedzie swoim Polonezem i pali. Tego, że pali, trzeba było się już domyślać – papieros był bowiem zamazany!
Zamazania dokonali najpewniej w VH1 – przed emisją tam owego teledysku (pochodzącego z połowy lat 80.), ktoś go obejrzał i ze zgrozą uznał, że znajdują się tam sceny, które znajdować się nie powinny. Zrobili więc najgłupszą rzecz na świecie od czasu powołania pewnej partii politycznej – i zamazali scenę z papierosem.
W jakim celu, pytam? Czy to uchroni jakiegoś niewinnego młodzieńca lub jakąś nieskazitelną dziewicę przed zapaleniem papierosa? Nie.
Podobnie zresztą jak nie uchroni ich ta cała nachalna antynikotynowa propaganda, jaką od pewnego czasu obserwujemy wszędzie.
Zamazywanie papierosów w filmach, nie pokazywanie ich w TV (chyba że w roli okrutnych morderców) i plakaty na mieście nawołujące do zaprzestania palenia.
To skutku nie przynosi – aby się o tym przekonać, wystarczy przejść się w okolicach przerwy koło jakiejś szkoły i poobserwować uczniów. Grupa palących będzie liczniejsza niż niegdyś cała załoga Hiszpańskiej Inkwizycji (nikt nie spodziewał się Hiszpańskiej Inkwizycji, ha ha ha !).
A dlaczego palą? Między innymi właśnie przez tę całą chamską antynikotynową propagandę. Zasady są po to, żeby je łamać, do cholery!
PS Po ostatniej podwyżce akcyzy na wyroby tytoniowe, palacze są , obok kierowców, grupą przynoszącą państwu chyba największe dochody. Dochody wystarczające, żeby każdego palacza w Polsce wyleczyć z wszystkich straszliwych chorób, jakich też nabawił się od codziennego puszczania „dymka”.
Zaś gdyby nagle wszyscy przestali palić, polska dziura budżetowa powiększyłaby się do rozmiarów tak wielkich, że aż niewyobrażalnych dla zwykłego śmiertelnika. W dobie kryzysu, warto to przemyśleć.
Do tego pracę straciłyby setki tysięcy (o ile nie miliony) ludzi zatrudnionych w przemyśle tytoniowym. Wiem, że niektórzy mają biednych robotników w fabryce papierosów za wcielenie zła, ale to nadal ludzie
Morał? Przestańmy namawiać ludzi do rzucenia palenia – kto nie chcę mieć raka płuc, stóp i brwi, rzuci i tak. A kto chcę palić – będzie robił to nadal. Z korzyścią dla nas wszystkich.
A ja? Mi papierosy po prostu nie smakują!




