na tym blogu piszę o tym, co mnie wkurza i tak właśnie przyjęło się. nie wykluczam, że kiedyś napiszę o tym, co mnie raduje i bawi, lecz póki co człowiekiem jestem bardzo nerwowym i mnie wkurwia wszystko. wkurwiają mnie na przykład autobusy i ludzie. o tak, ludzie zwłaszcza. to znaczy, cobyście sobie czegoś nie pomyśleli, nie wszyscy. ale nie toleruje pozerstwa i głupoty i to będę piętnował. choćby tutaj, na tym blogu, bo gdzie indziej głupi są w większości, a ja nie mam odwagi, albo i cojones, aby większości przeciwstawić się. przynajmniej tak przytłaczającej większości. oraz, jeżeli, drogi czytelniku, czujesz się obrażony to proszę uważnie zastanowić się nad postępowaniem swym. a jeśli obrażony się nie czujesz, to pewnie zaraz będziesz.
zresztą, kurwa, po co ja to piszę. przecież i tak nikt tego bloga nie czyta. akurat może to i dobrze, raar.
otóż. dlaczego Hitler cieszył się taką popularnością w Niemczech lat 30.? co by o nim nie mówić i jakim chujem by nie był, to po prostu był silnym przywódcą i dobrym mówcą. porywał tłumy. bo prawda jest taka, że naród potrzebuje przywódcy. najlepiej takiego, którego się wszyscy boją i wszyscy naśladują. Niemcy mogli skoczyć za nim w ogień. i w pewnym sensie skoczyli.
dzisiaj wiele się nie zmieniło. nie mówię tu wcale o Polsce jako narodzie, który przywódcę (tego niższego, niekoniecznie rangą) wybrał sobie najgorszego z możliwych, ale o ludziach generalnie. w każdej grupie jest jakiś “guru”, na którym inni wzorują się. człowiek ten wcale nie musi być członkiem owej grupy, wystarczy, że inni będą po nim powtarzać, ubierać się i zachowywać jak on. może to być ktoś z telewizji albo z ulicy. byle był charyzmatyczny.
a wzorować to się można nieświadomie – na kimś, kto wzoruje się na kimś, kto… i tak dalej. i kółko się nakręca.
myślę, że wiecie, o co mi chodzi. co jakiś czas ludzi dotyka coś na kształt owczego pędu. zaczynają robić idiotyczne rzeczy, tylko dlatego, że inni też tak robią. na takie zjawiska wrażliwe są dzieci (patrz: arcygłupia moda na Pokemony), ale i dorośli.
czasami czuje się gorszy, bo nie uchlewam się jak świnia. na to przyjdzie jeszcze w życiu czas, tymczasem gimnazjalista z wódką w ręku, zataczający się nieuchronnie w kierunku wytrzeźwień izby śmieszy jest oraz pozerski nieco – a takich nie lubię, o czym już pisałem.
ludzie ogarnięci owczym pędem nie mogą być gorsi od guru swego, bo to oznaczałoby spadek w hierarchii na miejsce dalsze.
tymczasem ja jestem chyba gdzieś w ogonie, bo staram się być niezależny. i bardzo mi tak dobrze. mogę teraz z tylnego siedzenia wszystkich wyśmiewać i piętnować zachowania głupie. mam wszystko w dupie.

24 Luty 2009 o 16:31 |
tak, rozmawialiśmy o tym i też mnie to wkurwia, a jdenocześniej jestem dumny ze swej niezależności.