dzika Praga i Szuflandia, czyli o stereotypach.

ostatnio przyjaciel powiadomił mnie, że irytuje go, iż boje się Pragi warszawskiej. przyjąłem to do wiadomości, lecz zdania nie zmienię. od dawna wiadomo bowiem, że Praga, a zwłaszcza jej północ po północy to rejony niebezpieczne. tam nie powinno mówić się o prawdopodobieństwie dostania w mordę. tam powinno mówić się o tym, jaką masz szansę, coby w mordę NIE dostać.

ok, wyolbrzymiam. ale gdyby nie wyolbrzymianie to świat byłby nudny niczym z olejem flaki. taki jest stereotyp i basta. i przez to, że kilkanaście lat temu na Pradze rzeczywiście było bardzo niebezpiecznie, to i teraz ta dzielnica cieszy się złą sławą. słyszałem, że teraz się tam uspokoiło i że Praga staje się dzielnicą artystów. wiem, że tam jest całkiem ładnie. tyle że prawdopodobnie nie starczy mi odwagi, by to sprawdzić. karmiony stereotypami, gdy jestem tylko po prawej stronie Wisły, każdego młodego człowieka biorę za potwora krwiożerczego.

może warto sprawdzić? nie wiem. póki co, oglądam obrazki. to zdjęcie ulicy Stalowej zawdzięczamy Margasowi i jego www.to022.fotolog.pl

stalowa1

ok, znowu wyolbrzymiam. i to jak cholera. trudno.

doszedłem ostatnio do wniosku, że Praga to taka Szuflandia (patrz: “Kingsajz”). tak zresztą jak i cała Polska poniekąd. prawa strona Wisły ma złą opinię, ciśnie się w szufladzie pod tytułem “Zaszczane mury i bandziory” podczas, gdy całkiem prawdopodobne, że jest tam spokojniej, niż na Ursynowie albo i na Jowiszu. tyle że nikt się tam nie zapuszcza, by to sprawdzić.

Dlaczego cała Polska? po pierwsze, liczba opinii o Polakach jest baardzo wielka. że piją i kradną samochody. że są głupi i nie potrafią chodzić po schodach ruchomych. że to i że tamto. cała masa pierdół, w którą obcokrajowiec wierzy niczym niegdyś wierzył w nienaruszalność wielkich banków i korporacji. tyle że przestał wierzyć, gdy nadszedł El Kryzysso i wszystko poszło się kochać. zaś w stereotypy wierzy, dopóki nie znajdzie się w Polsce. wtedy jest zdziwiony, że ludzie nie szczekają i nie chodzą na rękach. jest tylko jeden problem. prawie żaden w Polsce się nie znajduje. dlaczego? wyobraźcie sobie Turkmenistan albo Armenię. oni widzą Polskę dokładnie tak, jak wy tamte kraje.

po drugie, liczba stereotypów w samej Polsce. o Żydach. o Murzynach i o Pradze właśnie. a także jeszcze o wszystkim innym. szufladkujemy się nawzajem i na każdym kroku. śmiało mogę stwierdzić, że każdy obywatel ma swoją szufladkę.

tych państwa nie lubimy. tego pana książek nie czytamy. na tego bloga nie wchodzimy. niestety, ujawnienie się z niektórymi poglądami lub choćby ich zgłębiania, poznawanie, jest w niektórych kręgach uznawane za coś równie stosownego, jak pierdnięcie przy stole. ludzie z nieodpowiedniej szuflady są z góry skazani na wymarcie przez jednych. ci “jedni” są z kolei z góry skazani na wymarcie przed “drugich”. z innej szuflady. musisz trzymać się swojego miejsca, inaczej zginiesz.

śmiało mogę więc nazwać Polskę Szuflandią. chociaż nie, znowu wyolbrzymiam.

niech to dunder świśnie!

szuflandia

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.